Reklama natywna - nowe wcielenie reklamy podprogowej?

Reklama natywna podprogowa
W dobie, gdy wszystko już było, w czasach przesilenia słowem i obrazem, pojawia się ona - reklama natywna. U jednych budzi wątpliwości i skrajne emocje, innych ekscytuje i przyciąga. Czym jest native advertising i czy oby na pewno nie wraca do nas jako nowe wcielenie czegoś, co kiedyś już się wydarzyło?
Ponad 3900 portali, 2100 influencerów, 60 dziennikarzy. Jedna platforma.
Załóż konto

Nie sposób znaleźć jednej, słusznej definicji reklamy natywnej. Każdy specjalista od marketingu (szczególnie internetowego) mówi o niej w całkowicie odmienny sposób. Choć więc wyjaśnień tego coraz modniejszego pojęcia jest już tyle, co reklam podczas seansu ulubionego serialu, to wszystkie łączą jednakowe cechy.

Po pierwsze: natywność. A więc wrodzony charakter i występowanie w warunkach naturalnych. Reklama natywna ma wtapiać się w tłum. Ma stać się integralną częścią środowiska, w którym występuje. Być swego rodzaju kameleonem, który połączy się z otoczeniem (w postaci witryny internetowej lub innego narzędzia) w jedną, spójną i niebudzącą wątpliwości całość.

Po drugie: nienachalność. Reklama natywna nie została stworzona po to, by irytować, ale po to, by zachęcać użytkowników do zaangażowania i zainteresowania. To nie banner, ani pop-up, który niejednokrotnie doprowadził każdego z nas do szewskiej pasji podczas przeglądania witryn internetowych. Jej celem jest przechwycenie treści reklamowej w wysokiej jakości contencie merytorycznym lub w niecodziennej formie.

Po trzecie: user experience. Native advertising powstała po to, by dostarczać użytkownikowi niezapomnianych doznań, a także po to, by dawać wartość dodaną do tego, co może on znaleźć na stronie internetowej i nie tylko. Ma więc być przede wszystkim użyteczna i bezpretensjonalna. Ma przemawiać do swojego odbiorcy i naprowadzać na drogę odpowiednich wrażeń i doświadczeń.

 

O włos, a byłoby pod włos…

Zdarza się słyszeć i czytać, że reklama natywna to żadne odkrycie, ani też żadna nowość. Grono jej przeciwników zgodnie stwierdza, że native advertising, to nic innego, jak reklama podprogowa, która po latach wielkiego zniesławienia wraca do łask marketingowców, tyle tylko, że pod zmienioną nazwą. W obliczu podjęcia próby zdefiniowania jednej i drugiej, taka opinia wydaje się być jednak nie do końca słuszna. O ile reklama natywna została już scharakteryzowana wyżej, o tyle warto pokusić się o krótkie wyjaśnienie pojęcia reklamy podprogowej, które wydaje się być konieczne do zrozumienia problemu. Zwana przekazem bądź sugestią subliminalną, jest niczym innym, jak próbą wywarcia działania na mózgu odbiorcy poprzez przekazywanie mu migawkowych informacji audiowizualnych, których nie zdąży on nawet zarejestrować w swojej świadomości. Wydaje się, że reklama natywna jest o włos od przerodzenia się w przekaz podprogowy. O włos nie znaczy jednak, że automatycznie można utożsamiać te dwa rodzaje przekazu. Oczywiście pod warunkiem, że reklamodawca dąży nie do manipulacji percepcją odbiorcy, ale do kulturalnego zaprezentowania treści reklamowej w kontekście dodatkowej wartości merytorycznej lub estetycznej.

 

Reklama z klasą

Zadaniem i jednocześnie celem reklamy natywnej jest znalezienie równowagi pomiędzy potrzebami tego, kto pragnie się wypromować a tego, do kogo kierowana jest kampania promocyjna. Dlatego też z native advertising przybiera najczęściej postać: artykułów sponsorowanych, treści content marketingowych, product placementu i postów sponsorowanych w mediach społecznościowych (takich, jak: Facebook, Twitter, YouTube, LinkedIn i pozostałe). To oczywiście nie jedyne możliwości użycia reklamy natywnej, która spotykana jest tak często w świecie wirtualnym, jak i w realnym, z czego nie zawsze zdają sobie sprawę jej odbiorcy. Bo czymże może być? Tekstem o ziołolecznictwie, w którym pojawi się nazwa medykamentu od niedawna pojawiającego się na półkach aptecznych. Paczką popularnych biszkoptów z galaretką na stole bohaterów jednego z rodzimych seriali. Laptopem znanej firmy, z którego korzysta znany wcale-nie-lekarz. Niezwykłym banerem reklamowym, w rzeczywistości będącym ławką, na której można usiąść, czekając na autobus. Tak naprawdę reklama natywna może przybrać praktycznie każdą, nawet najmniej spotykaną formę. Pod warunkiem, że nadawca “poda” nam ją w dobrym stylu, którego nie powstydziłby się żaden gentelman.

 

 


Źródło: http://pijarukoksu.blox.pl/2011/06/Pijaru-Koksu-i-product-placement.html

 


Źródło: http://canola.cc/criatividade/ibm-ideia-inteligentes-para-cidades-interligentes

 

Podprogowość natywności nierówna

Wydaje się, że reklama natywna nie jest wcale zabłąkaną duszyczką reklamy podprogowej, która wróciła na naszą planetę, bo to, by pozwalać specom od marketingu na gnębienie odbiorców. W czasach tak ogromnej świadomości, jaką cechują się użytkownicy internetu i pozostali obywatele świata, nie sposób na manipulacje modne i powszechne kilkadziesiąt lat temu. Dziś każdy z nas sam decyduje co chce oglądać i w czym chce uczestniczyć. Jeśli nie podoba nam się lokowanie produktu w programie telewizyjnym, możemy przecież zmienić kanał. Jeśli nie przemawia do nas tekst o zaletach produktów bankowych, w którym między wierszami przemycona jest nazwa znanej placówki, wcale nie musimy go do końca czytać. Jeśli nie mamy ochoty brać udziału w imprezie, na której jedynym niewyskokowym napojem jest popularny energetyk, nikt nie broni nam zmienić lokalu. Sami decydujemy, czy będziemy odbiorcami przekazów natywnych, czy przejdziemy obok nich obojętnie.

 

Wasze komentarze (1)
Redakcja WhitePress zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu obiektu.
  • Tadeusz Korach

    Różnica między reklamą natywną a podprogową jest jednak zasadnicza. Reklama podprogowa podawana jest w sposób ukryty, nieinformujący. Poza tym może być podawana bez ciekawego kontekstu, albo wręcz w kontekście nie mającym związku. Całkowicie jestem za stosowaniem reklamy natywnej. infotelecom.pl

    2016-03-31, 14:21
Polecane artykuły
działania reklamowe adwokatów i radców prawnych
Reklama radców prawnych i adwokatów

Obecnie praktycznie każda firma czy osoba publiczna posługuje się reklamą. Niestety są grupy zawodowe, które obowiązują ograniczenia w tym zakresie. Przykładem są np. prawnicy, których działania reklamowe reguluje Kodeksie Etyki Radcy Prawnego oraz Kodeksie Etyki Adwokackiej. Wszelkie naruszenia wiążą się natomiast z poważnymi konsekwencjami.

Reklama natywna w praktyce – co mówią liczby

Historia reklamy natywnej rozpoczyna się w roku 1950, kiedy to zaczęły pojawiać się pierwsze kampanie oparte na native advertising. W przeciągu tych kilkudziesięciu lat opinie, a także wyobrażenie o tego typu reklamie znacznie się zmieniło. Reklama natywna na jakiś czas też czas ustąpiła kroku innym formom promocji. Dlaczego wokół native advertising zrobił się w ostatnim czasie tak duży hałas i jakie to ma przełożenie na liczby?